Znalazłem Wasz serwis internetowy przez znajomego. Zainteresował mnie, bo pisaliście o czymś, co dotknęło mnie osobiście. A mianowicie o pornografii.
UWAGA! Historia zawiera nieprzyjemne opisy.

Zwykle w Internecie spotykam się z opinią, że pornografia to może i jest problemem, ale generalnie dla dzieci. Natomiast w przypadku dorosłych może stymulować, rozwijać horyzonty, a masturbacja jej towarzysząca jest potrzebna i fajna. A porno dla kobiet, to w ogóle wspaniała sprawa. Bla… bla… bla… Tylko, że to wszystko kit.

Pierwszy raz z pornografią zetknąłem się w domu, gdy byłem w podstawówce. Ojciec miał pisemka i średnio starannie ukrywaną kolekcję kaset VHS (tak, jestem aż tak stary). Podbierałem mu to i oglądałem gdy rodzice byli w pracy, czasem wagarowałem tylko po to. Potem – już w liceum pojawiły się filmy sprowadzane z Niemiec. Wymienialiśmy się nimi wśród kolegów z osiedla. Dziś już wiem, że wówczas był to już problem, bo naszą wiedzę o seksie i zachowaniu seksualnym czerpaliśmy właśnie z tych filmów.

Jednocześnie problem miał inny wymiar niż dzisiaj, ponieważ po pierwsze filmy nie były aż tak łatwo dostępne, po drugie żeby je oglądać należało mieć tak zwaną „wolną chatę”. Moich wagarów z kolei nie było aż tak dużo, żeby przekładało się to na większe problemy w szkole. Chociaż zastanawiam się czy nie miałbym lepszych ocen gdybym uczył się więcej, zamiast spędzać czas na oglądaniu pornografii czy fantazjowaniu o niej.

Mam wrażenie, że ojciec o tym wiedział. Wiele razy zapomniałem przewinąć film do miejsca, w którym on go zatrzymał. On miał ulubione konkretne sceny. Gdy wyobrażałem sobie, że robi to z matką – było mi aż niedobrze. Ale nigdy o tym nie rozmawialiśmy. W ogóle nie czułem, że rodzice mnie kochają. To był zimny, obojętny dom. Mogłem mieć nieusprawiedliwione nieobecności, a ojciec wypisywał usprawiedliwienia nawet nie pytając czemu mnie nie było w szkole. Obojętne mu były moje oceny. Z kolei matka spędzała większość czasu poza domem.  Rodziców w ogóle często nie było w domu, a to co dzieje się ze mną było im obojętne. To był dom, w którym nikt nie troszczył się o nikogo i w końcu rozpadł się.

Minęło kilka lat. Pojawiła się możliwość korzystania z Internetu. Najpierw zdjęcia, potem krótkie filmy. Pornografia była dostępna, ale serwisy były w dużym stopniu płatne. Nadal wśród znajomych wymienialiśmy się filmami.

Tak naprawdę największa zmiana nastąpiła kilka lat temu, z pojawieniem się serwisów z darmową pornografią podzieloną według kategorii na: rasy, rodzaj seksu, liczbę aktorów. To było jak otwarcie supermarketu z darmowym porno. Moje pokolenie (roczniki 197…) ten proceder dotknął, jednak dla współczesnych nastolatków ta rzeczywistość jest czymś wręcz czymś normalnym. Online zetknąłem się z młodymi dziewczynami, które seks z filmów porno traktują jako coś normalnego i co stanowi on dla nich pierwowzór zachowań. Nie wiem jak dobrze opisać to słowami. Ten wulgarny, odhumanizowany seks jest dla nich jedynym jaki znają. Mogę tylko domniemywać, że spora część młodych ludzi wiedzę o seksie czerpie z emocjonalnego śmietnika. I nawet ja, jestem tym zjawiskiem przerażony.

Co do mnie, to porno wciągnęło mnie tak bardzo, że urządzałem sobie kilkugodzinne sesje oglądania filmów i masturbacji. Filmy były coraz ostrzejsze. Mój gust i moje fascynacje były coraz bardziej wynaturzone. Potrafiłem w ten sposób spędzić całe sobotnie popołudnie. Była 13.00, a tu nagle jest 17.00, a ja wciąż oglądałem kolejne filmy i wciąż szukałem kolejnego, ostrzejszego. Nie jadłem, nie piłem… Po wszystkim byłem obolały – fizycznie i psychicznie. Coraz częściej byłem w stanie depresji. Gdy nie oglądałem porno, to widziane wcześniej sceny pojawiały się w mojej głowie i w ten sposób towarzyszyły mi one cały czas. Nie uważałem, że mam problem, bo przecież w większości mediów piszą, że to nic złego, że to normalne.

Poznałem dziewczynę i to absolutnie wyjątkową. Najpiękniejszą, najmądrzejszą. Do dziś o niej myślę. Tyle, że co z tego? Podobała mi się, byłem w niej zakochany jednak gdy mnie całowała ja nic nie czułem – jakbym całował rybę – było to dla mnie obojętne. Podniecało mnie tylko wyobrażenie sobie jej w scenach z filmu. Chyba to czuła, chociaż nie rozmawialiśmy o moim problemie, bo związek skończył się, nim tak naprawdę zaczął się.

Dopiero po tej stracie, zacząłem szukać pomocy. Wyobraźcie sobie – trafić na dziewczynę swoich marzeń i dotykać jej, a jednocześnie czuć się tak, jakby dotykać drewna. Gładziłem jej włosy a w głowie rozgrywały się sceny, w których była bita, gwałcona, czy duszona. I dopiero te wyobrażenia powodowały, że moje ciało na tę cudną dziewczynę w ogóle zaczynało reagować. Przeraziło mnie to i zobaczyłem jakie jest to poniżające.

Trafiłem na blog nadopaminie.blogspot.com. To tam dowiedziałem się jak pornografia rujnuje mózg. Jak zmienia zachowania seksualne. Jak sprawia, że seks z człowiekiem przestaje wystarczać i a prawdziwe emocje zastępuje pornografia. Od tego dnia odstawiłem pornografię. Miałem jedną motywację – miałem nadzieje, że jeszcze będę mógł odbudować, to co uzależnienie od porno mi zabrało. Nie ma lepszej motywacji niż miłość do drugiego człowieka.

Po około pół roku abstynencji mój mózg niejako się zresetował i mam wrażenie, że również reakcje na drugiego człowieka wróciły do normy. Próbowałem również pogadać z ojcem o tym, w co mnie wciągnął. Bo to w gruncie rzeczy on pierwszy zapoznał mnie z porno. Reakcją ojca było wyparcie: „Co ty w ogóle mówisz, każdy normalny facet ogląda pornole. Nienormalny jesteś, głupi, słaby, no tak zawsze taki byłeś. Impotencja wskutek porno? Ha, ha, ha.” Taka mniej więcej była jego odpowiedź. Z matką nie mam kontaktu, po rozwodzie zostawiła mnie z ojcem i wyemigrowała. Nawet nie wiem, co u niej słychać. Z ojcem po tej rozmowie nie mam ochoty nawet widzieć się, choć wiem, że trzeba zamknąć rany, aby je uleczyć.

W pewnym sensie pornografia zabrała mi wszystko co najważniejsze. Dlatego cieszę się, że działacie. Może ocalicie innych, od niszczących konsekwencji uzależnienia od porno. Choroby, która sprawia, że drugi człowiek przestaje się liczyć, a staje się tylko narzędziem do zaspokojenia żądz rozbudzonych przez obrazy. Żądz coraz ostrzejszych i (nie boje się tego mówić) coraz bardziej zboczonych. Trwanie w tym uzależnieniu kończy się impotencją w kontakcie z drugim człowiekiem – a to spycha w pustkę, samotność i jeszcze głębsze wpadanie w nałóg. To jak wędrówka po równi pochyłej, tylko w jednym kierunku – w dół. Niestety, wiem to z własnego doświadczenia.

Andrzej