Napisane przez praktyków, ludzi uzależnionych, którym te proste wskazówki pomogły odnieść sukces na drodze walki z uzależnieniem.

  •  Wyłącz wifi
    Możesz siedzieć przy komputerze i np. Pisać wypracowanie, czy artykuł, a nawet notkę na bloga. Gdy chcesz wysłać maila lub opublikować coś na blogu, włącz wifi. Najlepiej podłącz się kablem, jak pępowiną. Pomoże ci to pamiętać, że jesteś online. To sprawia, że jesteś bardziej czujny i świadomy, co robisz w necie.
  • Wyłącz komputer gdy go nie używasz
    Nawet jeśli za pięć minutek wrócisz. To pomaga w świadomym używaniu komputera, trudnej wpaść w: „e, jak już komp chodzi to tylko zerknę…”
  • Używaj komputera offline
    Jeżeli prowadzisz bloga, lepiej pisz go na edytorze tekstu na komputerze, a w internet wchodź tylko po to, by go uaktualnić. Możesz nawet uaktualniać go co tydzień, planując wpisy na publikacje określonego dnia. To pomaga uniknąć poczucia przymusu, by go co dzień uaktualniać. Plus pomaga w uniknięciu chętki „tylko zerknięcia” na porno.
  • Jeśli pracujesz na komputerze
    Rada dla osób, które pracują za pomocą komputera i „łapią się” na oglądaniu porno itp. zamiast pracy. Rada z książki „Do IT Tomorrow” Marka Forstera. Zanim włączysz komputer, wypisz wszystko, co masz do zrobienia na małych postitach, i je przylep na górnej ramie komputera. Po wykonaniu danego zadania odlep karteczkę i przylep ją do innej powierzchni (np. książki). W ten sposób masz wzrokowy dowód na to, ile ci się udało zrobić, plus masz satysfakcję z oglądania zmniejszającej się kolejki rzeczy do zrobienia.
  • Utrudnij sobie dostęp do porno
    Pokombinuj ze sprzętem, żeby utrudnić sobie korzystanie z porno. Osobiście mam problem, bo w pracy muszę korzystać z Google, Wikipedii itp w poszukiwaniu konkretnych informacji. Oczywiście, mógłbym założyć filtry, ale one spowalniają mi kompa. Więc pozbyłem się wifi. Net mam teraz tylko w smartphonie i to takim z malutkim ekranem. Oglądanie na nim czegokolwiek jest niemal niemożliwe, ale tekst widać całkiem dobrze. Więc korzystam z niego, gdy muszę sprawdzić maile lub poszukać informacji w necie, a z komputera stacjonarnego do całej reszty – pracy, pisania, słuchania muzyki…
  • Jak wytresowałem samego siebie
    Do tej pory byłem przeciwny jakimkolwiek drastycznym rozwiązaniom. W końcu jestem człowiekiem, zdolnym do rozumowej analizy sytuacji, planowania, samokontroli… Nic z tego nie wychodziło. Aż do chwili, gdy uznałem, że ta część mnie, która chce oglądać porno jest nie jak homo sapiens, a raczej jak jakiś pies, czy raczej królik (if you know what I mean). Bardzo prymitywna, reagująca instynktownie. I dlatego właśnie zdecydowałem się potraktować tę część siebie jak psa, którego trzeba wytresować. Nie ma co liczyć na swój racjonalizm. Mieszkam z kilkoma osobami, więc nie mogłem po prostu wynieść wifi z domu, więc odciąłem kabel łączący mój komputer z wifi. To było dobre uczucie. Tresowałem swojego psa. Ani kęsa! Może za jakiś czas będę mógł korzystać z internetu w miarę normalnie, na razie nie mogę, bo mnie ponosi.
  • Traktuję komputer jako swojego wroga
    Najchętniej wywaliłbym cholerstwo, ale nauczyciele zadają nam zadania wymagające (na przykład z matmy) odrabiania zadań online. Dlatego postanowiłem (i trzymam się tego). Zadania online odrabiam w szkolnej bibliotece, gdzie mamy dostęp do internetu. Gdy kompletnie nie mogę tego zrobić – idę do Starbucks z moim laptopem (trzymam go, uwierzcie mi – w walizce zamykanej na kłódkę) i tam, w miejscu publicznym odrabiam lekcje. Gdy co chwila ktoś mi patrzy przez ramię, jest OK. Czasem po prostu muszę coś sprawdzić na librusie, albo maila. Wtedy nastawiam sobie minutnik kuchenny na 5 minut i traktuję laptopa, jakby był granatem, który za te 5 minut wybuchnie. To jak z tymi różowymi słońcami. Nie da się nie myśleć o różowych słoniach, więc zamiast myśleć „wchodzę w internet, ale muszę unikać pornografii” myślę: „muszę skorzystać z internetu, ale szybko, zanim mi alarm wybuchnie”. Nie myślę o różowym słoniu porno, tylko o niebieskim słoniu – laptopie, którego nie cierpię.
  • Usuń konto na mediach społecznościowych
    Miałem sporo wpadek. Łapałem się na oglądaniu porno, mimo, że nie chciałem. Zacząłem myśleć, co się takiego działo. Z reguły to było tak, że się czułem samotny, wchodziłem na fejsa by z kimś pogadać, a w aktualnościach od razu mi się pokazywały fotki koleżanek, w skąpych ciuchach i seksownych pozach. To wystarczało, żebym się uruchomił. Więc zlikwidowałem konto na fejsie. Gdy czuję się źle, dzwonię Skypem do przyjaciół i gadamy.
  • Program filtrujący
    Serio. Zainstalowałem sobie program blokujący porno. I już kilka razy mi się zdarzyło, że nagle patrzę a tu czerwone ostrzeżenie i info o zablokowaniu adresu. Sam nie zdawałem sobie sprawy, ale palce same wystukiwały znane adresy. Wcale nie chciałem. Każdemu polecam. Program mi też odcina internet między 21:00 a 8:00. To też pomaga.